Lista tekstów z kategorii "Zabawki"
Teksty posortowane od najnowszych do najstarszych.
Jeśli chcesz, możesz zobaczyć najlepsze z tej kategorii.
Jak byłam mała, to uważałam, że tak jak my bawimy się lalkami, tak ktoś bawi się nami. I, że tak naprawdę jesteśmy tylko zabawkami, którymi ktoś steruje.
autor: Lolka |Gdy byłam mała, myślałam, że jak za każdym razem wychodzę z pokoju, wszystkie zabawki ożywiają. Więc często, wpadałam do pokoju nagle, żeby je przyłapać na gorącym uczynku.. Po jakimś czasie dałam sobie spokój, twierdząc, że zabawki są strasznie szybkie i zdążają wrócić na swoje miejsce.
Ach ta młodość.
Kiedy byłam mała, to byłam pewna, że kiedy wszyscy śpią, to zabawki robią sobie dziką imprezę. Czasami leżałam z zamkniętymi oczami, żeby to usłyszeć, ale nigdy się nie udało.
autor: Natalka . |Kiedy byłam mała, twierdziłam, że moje lalki umieją same chodzić, ale wstydzą się to robić przy mnie...
autor: Olka |
Kiedy byłam mała, byłam święcie przekonana, że moje zabawki żyją, ale nie mogą mi tego pokazać.
Często siadałam w pokoiku i szeptałam: "ja wiem, że żyjecie, mrugnijcie chociaż oczkiem, ja nikomu nie powiem!" I siedziałam tak godzinami.
Albo przez chwilę starałam się siedzieć nieruchomo, po czym nagle szybko odwracałam głowę do mioch zabawek, sądząc, że je "zaskocze", nie zdążą znieruchomieć i zobaczę jakiś ruch. Kiedy niczego nie zauważałam, tłumaczyłam sobie, że one wyczytały w moich myślach, że chcę się odwrócić albo że zrobiłam to nie dość szybko. Bo przecież żyły! Tego byłam pewna!...
Jak byłam mała, pamiętam, że moim lalkom rozcinałam brzuchy, ponieważ chciałam zobaczyć co one w nich mają i zawsze strasznie byłam rozczarowana kiedy w tych brzuchach nic nie znalazłam. Obarczałam się winą, że to przeze mnie, ponieważ nigdy ich nie karmiłam i byłam potem święcie przekonana, że moim lalkom przeze mnie powysychały wnętrzności!
autor: silvia |
Jak byłam mała, to wierzyłam, że istnieją wróżki i że w nocy zabawki urządzają bale, rozmawiają itp.
autor: paulinecka98 |Jak byłam mała, to myślałam, że ręcznie malowane zabawki z Kinder Niespodzianek będę mogła sobie sama pomalować, w końcu są recznie malowane.
autor: Kinder Niespodzianka |
Jak byłam mała, to myślałam, że w pluszakach siedzą takie ludki i dzieki nim pluszaki zyją, myślą, robią bale w nocy itp. I z nimi gadałam...
autor: Kaja |Myślałem, że zabawki same chodzą kiedy nikt ich nie widzi i w podświadomości nadal tak czuję.
autor: Kacper |
Jak byłam mała, to myślałam, że lalki do mnie mówią. Za każdym razem jak na nie popatrzyłam, to wydawało mi się, że patrzą na mnie złowrogo i otwierają usta, jakby chciały mnie ugryźć.
A moja siostra jak była mała, to bała się takiej lalki, bo oglądała o niej film i strasznie płakała przez nią i chowała się pod stół, haha.
autor: Gala Anonimka |Jak byłam mała... to wierzyłam, że zabawki są w pewien specyficzny sposób "ożywione" Np. że mają uczucia, odczuwają ból. Kiedy przychodziłam do domu z nowym misiem czy lalką, to zawsze przedstawiałam nowego przybysza reszcie zabawek albo zawsze tuliłam zabawki kiedy upadły i bałam się czy nic im się nie stało.
autor: Aga |
Jak byłam mała, myślałam, że maskotki też mają swoje potrzeby fizjologiczne. Efektem było wrzucenie Kubusia Puchatka do sedesu.
autor: Anonimka |Jak byłam mała, myślałam, że jak zamknę w nocy oczy, to wszystkie zabawki się budzą i biegają po pokoju i próbowałam otwierać oczy, żeby to zobaczyć, ale nigdy się nie udało!
autor: Anonim |
Jak byłam mała, to czasami bawiłam się żelkami-miśkami Haribo z NRF, które mama kupowała w warzywniaku albo dostawała z paczek od koleżanek. Budowałam im całe miniaturowe osiedla z klocków i bawiłam się w "rodzinę". Najgorsze jednak było to, że na owe czasy żelki to był absolutny przysmak, więc pomalutku, w trakcie zabawy odgryzałam im nóżki, a w ostateczności główki. Jak już nie mogłam powstrzymać ślinianek, to taki miś powoli rozpuszczał się w buzi i miał pogrzeb... Trochę smuteczku było, ale słodycz przeważała.
autor: jo |...jak będę niegrzeczna, to zamienię się w takiego ludzika żółtego z klocków Lego (teoria brata).
autor: Anonim |
Kiedy bawiłem się samochodzikami (resorakami), to często je pchałem w ten sposób, że zderzak jednego samochodu popychał kolejny samochów. Rodzice mi powiedzieli, że prawdziwe samochody tak nie jeżdżą i zawsze są odstępy między nimi. Długo nie chciałem im uwierzyć, ale po kilku obserwacjach przyznałem im rację - ciągle jednak zastanawiałem się dlaczego są te odstępy - jakaż by była to oszczędność miejsca (np. na parkingach), gdyby wszystko było zderzak w zderzak.
autor: Cumownik |Swojego czasu była popularna piosenka: "Różowy balonik przyleciał przez komin", oraz była coroczna akcja puszczania baloników w świat (bodajże w "Domowym przedszkolu"). Co roku wierzyłem, że balon przyleci akurat do mnie i co roku spędzałem cały dzień patrząc w okno w oczekiwaniu na gumową zabawkę.
autor: Rotflek |
Jako dziecko byłam pewna, że Tajwan to barwna i szczęśliwa kraina, w której wszyscy zajmują się produkcją zabawek i że wszędzie są karuzele i pełno zabawek.
autor: kamma |Jak byłem mały, to myślałem, że jeśli zbierze się wszystkie obrazki z gum do żucia (były kiedyś takie najtańsze mozliwe, o sztucznym smaku i z obrazkami, które nawet nie były naklejkami), to przyjeżdża wielopiętrowy samochód ciężarowy pełen zabawek i mogę z niego wziąć co tylko uniosę. Wierzenie opierało się na wiedzy koleżanki, której kolega zebrał wszystkie naklejki i wyniósł kupę zabawek...
autor: Gofer |
